kiedy w głowie porządek
chaos też ma się dobrze
pod jednym warunkiem
każdy zna swoje miejsce
i czas
© Artbook
kiedy w głowie porządek
chaos też ma się dobrze
pod jednym warunkiem
każdy zna swoje miejsce
i czas
© Artbook
zimna i szklana tafla otwiera otchłań jadu
pęka skorupa zbutwiałego odoru myśli
z wnętrza wydobywa się idea złego słowa
a niesiona wiatrem nienawiści zapala iskrę
która karmi się ludzkim błotem
na wyżynach destrukcji siedzi fagia
jasny potwór ubrany w szatę zbrukaną krwią
wśród ofiar są zniszczone fundamenty wiary
lęk i cisza rozgościły się w umysłach upadłych
pod ciężarem ran piją łzy samotności
poddanym fagi smakuje trucizna
ubóstwiają karmić ją innych nieświadomych
ich zjadliwość niczym wirus porusza przestrzeń
bez ograniczeń napełniają puste dzbany
ilością wykraczającą poza prawdę i fakty
kiedy fagia odbiera poczucie godności
a jej poddani wzniecają pożar nienawiści
zapomina o swojej słabości
niedokarmiana umiera
z głodu
© Artbook
nie widać budowy warstw
lecz złowrogi swąd
i mechaniczny ślad
inwestycje w ogień
co walką za dnia
z wosku metal
gromadzi chaos
pobrzmiewa rys
nieistniejących radości
tęsknot ulotnych
i czekających
z nadzieją
na zapowiedzi
usłane rożnami
co kłują
w oczy
© Artbook
za dużo w nas przeszłości i przyszłości
odległe miejsca walczą o uwagę
bliższe rozpraszają
a rzeczywistość umiera
dzierżysz władzę
nad codziennością
może zatrzymasz czas
zderzyłem się ze sprzeciwem
natknąłem się na straty
zostawiając spalone mosty
jak uchronić wyobraźnię
i przestać dłubać w martwej skale
otworzę przestrzeń dla życia
naczerpię ze studni
więcej radości
pozostanę na dłużej
tu i teraz
© Artbook
na cmentarzach śpią ptaki
kiedy żyły
podcięto im skrzydła
miały marzenia
głośno śpiewały
w rzeczywstości
wiją złudzenia
sen otula je
niczym labirynt
uprowadza
wrażenia
urywany dźwięk
mętne obrazy
i mgła
co z otchłani czerpie
wszystkie barwy
jak ulotny ptak
© Artbook