czas zatrzymał się w spokoju
to co nieproszone zastygło
świt nowych możliwości zapukał
a lata przestały mieć znaczenie
tylko że zawsze pojawia się ktoś
nie pyta o przeszłość i przyszłość
chodzi i nadaje struktury
programuje i formatuje
tworzy się przestrzeń
mieści się w głowie
i miewa się dobrze
kiedy rozgaszcza się
na dobre
smutek
przerasta uczucie zachwytu
odsyła jeńców radości
co trzymali uzdy
aby wiedzieli kiedy
zaciagnąć
hamulec
© Artbook

Głęboki, bardzo poruszający tekst. Pięknie, choć z dużym smutkiem, ująłeś ten moment, w którym codzienne ramy i czyjaś ingerencja potrafią zgasić początkowy zachwyt oraz nową nadzieję. Zatrzymuje i zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo stracić tę wewnętrzną przestrzeń na rzecz narzuconych struktur.
OdpowiedzUsuńHmmm... ma swoją głębię i przestrzeń do przemyśleń. Dzisiaj mój dzień zaczął się w podobnej aurze. Echhh... Pozdrawiam, Pola
OdpowiedzUsuńCholerny smutek... Niestety, mam zjazd i trafiłeś mnie tym wierszem w sam środek tarczy.
OdpowiedzUsuńNo bardzo to życiowe, nie raz mnie to spotkało..., ale walczę, bo walczyć o swoją przestrzeń, a więc i o siebie trzeba zawsze!
OdpowiedzUsuńGłęboki wiersz. Zatrzymał mnie i zamyślił. Myślę, że w życiu czasem trafia się nam coś, czego nie chcemy, a nie wszystko jest zależne od nas. Pozostaje wziąć to wtedy na klatę, bez względu na to, jak jest ciężko. Z czasem uczymy cieszyć się z tych drobnych prześwitów dobra, pozytywnych momentów... Trudno się jedzie naprzód z zaciąganym co chwilę hamulcem ręcznym ale nie raz obawy wygrywają... Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń