BDNF działa jak eliksir młodości dla mózgu. Jego głównym zadaniem jest dbanie o to, by neurony, które już masz, były silne i zdrowe, a te nowe miały szansę w ogóle powstać i przetrwać. To zjawisko nazywamy neuroplastycznością. Bez odpowiedniej ilości tego białka nasz mózg staje się sztywny, oporny na naukę i podatny na stany depresyjne. Jeśli kiedykolwiek miałeś poczucie, że Twoje myśli poruszają się jak w gęstym kisielu, a zapamiętanie prostego numeru telefonu graniczy z cudem, to prawdopodobnie Twój wewnętrzny ogrodnik po prostu poszedł na przedłużony urlop, bo zabrakło mu zapasów BDNF.
Najbardziej fascynujące w tym wszystkim jest to, że nie da się tego białka po prostu połknąć w tabletce i liczyć na spektakularny efekt. Suplementy obiecujące wzrost BDNF często omijają fakt, że to białko musi zostać wyprodukowane wewnątrz Twojego systemu, by realnie przekroczyć barierę krew-mózg. Cała zabawa polega więc na tym, by sprowokować własny organizm do jego produkcji. I tutaj pojawia się informacja, która dla jednych będzie wybawieniem, a dla innych lekkim rozczarowaniem: najlepszą pompą tłoczącą BDNF do Twojej kory mózgowej jest po prostu ruch. Ale nie byle jaki ruch wykonywany z obowiązku, lecz taki, który podkręca tętno i sprawia, że krew zaczyna krążyć szybciej.
Kiedy się pocisz, Twój mózg dosłownie kąpie się w tym białku. Badania pokazują, że intensywny wysiłek fizyczny potrafi podnieść poziom BDNF niemal natychmiastowo. To dlatego po powrocie z biegania czy szybkiego spaceru nagle rozwiązanie problemu, nad którym ślęczałeś trzy godziny, wydaje się oczywiste. Nie stałeś się nagle geniuszem w sensie magicznym, po prostu Twój mózg dostał solidną dawkę smaru i zaczął pracować na najwyższych obrotach. Można powiedzieć, że Twoje nogi pracują na sprawność Twojej głowy, co jest jednym z najbardziej uczciwych układów, jakie zaproponowała nam ta współpraca.
Ruch to jednak nie wszystko, bo nasz styl życia potrafi skutecznie sabotować produkcję tego białka. Cukier i wysoko przetworzone tłuszcze działają na BDNF jak toksyczny oprysk na rośliny. Dieta bogata w śmieciowe jedzenie drastycznie obniża zdolność mózgu do regeneracji, co w prostej linii prowadzi do tego, co dziś nazywamy mgłą mózgową. Z kolei okresowe posty lub po prostu dawanie układowi trawiennemu odpocząć, stymuluje produkcję BDNF. Organizm dostaje wtedy sygnał, że musi być sprawniejszy intelektualnie, by znaleźć pożywienie, więc podkręca parametry mózgu. To pierwotny mechanizm przetrwania, który w dzisiejszych czasach pełnych lodówek i automatów z batonami po prostu rdzewieje.
Warto też wspomnieć o słońcu i śnie, bo one również grają w tej samej drużynie. Deficyt snu to najkrótsza droga do zdławienia produkcji BDNF. Kiedy nie śpisz, Twój mózg nie ma jak posprzątać toksyn i nie ma kiedy wyprodukować nawozu na kolejny dzień. To błędne koło, bo niska ilość tego białka utrudnia radzenie sobie ze stresem, a stres z kolei jeszcze mocniej hamuje jego wydzielanie. Jeśli czujesz, że świat Cię przytłacza, możliwe, że Twoje neurony po prostu cierpią na chroniczne niedożywienie, bo kortyzol, czyli hormon stresu, to najgorszy wróg naszego cudownego białka.
Ciekawostką, o której rzadko się mówi, jest wpływ interakcji społecznych i nowych wyzwań na poziom BDNF. Nauka gry na instrumencie, poznawanie nowego języka czy nawet szczera, angażująca rozmowa z drugim człowiekiem, zmuszają mózg do tworzenia nowych połączeń. Każda taka próba to sygnał dla organizmu: hej, potrzebujemy tu więcej BDNF, bo budujemy coś nowego. Bezczynność intelektualna i rutyna to dla mózgu sygnał do przejścia w tryb oszczędzania energii, co w praktyce oznacza powolny demontaż nieużywanych rusztowań.
Podsumowując, BDNF to nie jest kolejna modna nazwa z podręcznika biologii, ale realne narzędzie, nad którym masz ogromną kontrolę. Nie potrzebujesz recepty, by zacząć go produkować. Potrzebujesz trochę słońca, porządnego snu, ograniczenia cukru i przynajmniej trzydziestu minut ruchu dziennie, który sprawi, że Twoje policzki zapłoną czerwienią. To proste, niemal banalne, a jednak większość z nas o tym zapomina, szukając ratunku w kolejnych kawach czy wątpliwych suplementach.
Ciekaw jestem, jak Wy podchodzicie do dbania o swoją głowę. Czy czujecie realną różnicę w jasności myślenia po treningu, czy może macie swoje własne, sprawdzone sposoby na walkę z intelektualnym zastojem? Czy wierzycie, że dieta faktycznie może wpływać na to, jak sprawnie kojarzycie fakty, czy traktujecie to raczej z przymrużeniem oka? Zapraszam do dyskusji, bo temat sprawnego mózgu dotyczy każdego z nas, a wymiana doświadczeń jest czasem lepsza niż najmądrzejsza książka.
© Artbook
Zobacz inne w sekcji ♞ Skład felietonów:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz